Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Instagram
  • Czy kiedykolwiek zastanawiałeś/-aś się jak wygląda świat z perspektywy końskiego siodła i jak postrzegali go nasi przodkowie?
  • Jak żyją koczownicy zamieszkujący obszar Wielkiego Stepu i w jaki sposób dostosowali się do lokalnych warunków, aby przetrwać w niezwykle wymagającym klimacie wybitnie kontynentalnym?
  • Jak to jest spędzić ponad rok czasu w bliskim, niemal intymnym kontakcie z naturą? 

W mojej głowie pojawia się dużo więcej pytań, na które nie znam obecnie odpowiedzi. Mam nadzieję, że ta wyprawa pomoże mi na nie wszystkie odpowiedzieć. Materiały z podróży w miarę możliwości będę się starał publikować na Instagramie, Facebooku oraz kanale YouTube. Na samym blogu wpisy pojawią się dopiero po zakończeniu wyprawy.

Plan wyprawy w pigułce: 

Start: 01.04.2019 r. – lot do Pekinu 北京.

Podróż będzie przebiegała wzdłuż tak zwanego “końskiego równika”, czyli Stepu Euroazjatyckiego, rozciągającego się od Mandżurii, aż po Dunaj na Węgrzech. Jest to największy pod względem powierzchni obszar roślinności stepowej na świecie.

Właściwa wyprawa rozpocznie się w chińskiej prowincji Mongolia Wewnętrzna 内蒙古自治区, u podnóża południowej części pasma gór Wielki Chinggan 大兴安岭. Oficjalny jej koniec planowany jest w Lechistanie 🙂, a dokładniej w Rzeszowie. Całość trasy zamierzam pokonać konno (wyjątek będą stanowić granice). Państwa, przez które będzie ona przebiegała to: Chiny, Mongolia, Rosja, Kazachstan, Ukraina i Polska.

Wyprawa konna nie powinna być mierzona w kilometrach, lecz w godzinach spędzonych w siodle. Mimo to, podam obie wartości, aby lepiej wyobrazić sobie skalę przedsięwzięcia. Według moich obliczeń, odległość do przebycia wyniesie ponad 8000 km, a czas potrzebny do pokonania jej konno w optymistycznym wariancie 15 miesięcy* Jednak nie liczby są tutaj ważne, ale napotkani ludzie, przyroda i życie koczownika, które będę prowadził. Wprawdzie każdy dzień będzie obfitował w dużą dozę niepewności i trudności do pokonania, ale otrzymam za to coś dużo bardziej wartościowego – prawdziwą wolność. W końcu nie da się mieć wszystkiego w życiu.

Ilość zwierząt w mojej małej karawanie będzie miała znaczenie. Planuję zakupić przynajmniej 2 konie (jeden do jazdy, a drugi juczny), ale ze względów bezpieczeństwa postaram się dokupić jeszcze jednego. Ponadto im więcej koni, tym lepiej można rozłożyć ciężar całego ekwipunku, co zmniejsza ryzyko wystąpienia otarć i kontuzji u koni.

Przekraczanie granic (skomplikowany proces):

Przed wjazdem na terytorium kolejnego państwa będę szukał nowego właściciela dla moich towarzyszy, następnie przekraczał granicę na stopa i po drugiej już stronie na nowo budował karawanę. W przypadku Mongolii takie działanie jest obligatoryjne, gdyż prawnie zakazane jest wwożenie i wywożenie koni. Są one uważane za dziedzictwo narodowe.

Noclegi – namiot, chyba że przytrafi się jakaś okazja przespania w jurcie 🙂

* Przy obliczaniu długości trwania wyprawy przyjąłem, że będę w stanie przejechać 30 km/dzień i na każde 5 dni jazdy będą przypadały 2 dni regeneracyjne dla koni. Moja karawana będzie poruszała się ze średnią prędkością 5 km/h, czyli tyle ile wynosi stęp. W rzeczywistości jednak wyprawa ta zapewne zabierze dużo więcej czasu ze względu na nieprzewidziane sytuacje, długość dnia, warunki pogodowe, stan zdrowia koni, wyrabianie i przedłużanie wiz, przeszkody w terenie, biurokrację i wiele innych czynników. 

Mapka przedstawia Wielki Step Euroazjatycki, zwany potocznie “końskim równikiem”.

Dlaczego konno?

Jazda konna daje człowiekowi poczucie prawdziwej wolności, bliskiego kontaktu z naturą i czterema żywiołami; ziemią, powietrzem, ogniem i wodą. Na co dzień poruszamy się pewnymi schematami (infrastruktura drogowa) i często zapominamy, że można inaczej, poza utartymi szlakami. A gdyby tak samemu wziąć w ręce wodze i obrać kurs?

Ponadto konno możemy dotrzeć tam, gdzie byłoby to niemożliwe przy użyciu roweru lub samochodu.

Brak głośnego silnika i towarzystwo koni przyciąga inne gatunki zwierząt. Podczas takiej podróży można zobaczyć o wiele więcej, niż nam się wydaje. Może rodzić to jednak pewne problemy, jeżeli nieproszonymi gośćmi są wilki lub dzikie ogiery.

Kolejnym plusem przemawiającym za podróżowaniem konno przez Wielki Step jest łatwość nawiązywania kontaktów z zamieszkującymi go nomadami oraz wzbudzanie ich sympatii i zaufania. Konie to przecież nieodłączny element ich codziennego życia i kultury.

Podczas tak długiej podróży można żyć jak nasi przodkowie; obserwować zmiany pór roku, spać pod rozgwieżdżonym niebem, żyć rytmem słońca i wsłuchiwać się w odgłosy przyrody.

Dlaczego Wielki Step?

Jest to w dużym stopniu związane z kierunkiem studiów na który poszedłem. Studia azjatyckie zaszczepiły we mnie “bakcyla azjatyckiego” i zmieniły w pewnym stopniu moje postrzeganie świata. Bakcyl następnie doprowadził do mojej pierwszej podróży do Mongolii. Ojczyzna Czyngis-Chana ujęła mnie swym pięknem i kulturą bezpowrotnie. Obiecałem sobie, że kiedyś tam wrócę i będę ją poznawał z perspektywy końskiego siodła. W tamtej chwili nie podejrzewałem jednak, że nastąpi to tak szybko 😀

Na uniwersytecie wykład o nomadach i stepie rozciągającym się od Mandżurii aż po Węgry zapadł mi głęboko w pamięć. Pomysł na tę wyprawę przyszedł jednak dużo później i dość prozaicznie. Podczas Świąt Wielkanocnych zainstalowałem aplikację Vimeo i zacząłem oglądać filmiki o Kazachstanie. Mając zakodowane w podświadomości słowa profesora i widząc na ekranie telefonu konie galopujące przez kazachski step, poruszyło to moją wyobraźnię i pomysł na podróż pojawił się w mojej głowie z prędkością światła. Był to po prostu zew Wielkiego Stepu. W tamtej chwili byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Pobiegłem do biblioteczki ojca i zacząłem przeglądać interesujące mnie mapy oraz przewodniki. Wiedziałem wtedy jedno – nie wiem jak to zrobię, ale muszę spróbować.

Od tamtej pory zacząłem namiętnie czytać przewodniki i studiować mapy. Ciężko było to godzić z pisaniem pracy licencjackiej na drugim kierunku i nauką chińskiego, ale się udawało. Z perspektywy czasu jednak wiem, że znalezienie czasu na przygotowania do wyprawy w tamtym okresie było dużo łatwiejsze, niż jest to obecnie. O wyprawie rozmyślałem w każdej wolnej chwili. Mimo tego, że studia azjatyckie wzbogaciły mnie intelektualnie, to postanowiłem je rzucić, aby wyjechać za granicę i zarobić pieniądze na wyprawę. Wizja przejechania konno Stepu Euroazjatyckiego zawładnęła moim umysłem i stała się priorytetem w życiu.

Moją decyzję o porzuceniu studiów najlepiej oddają słowa sławnego norweskiego podróżnika – Thora Heyerdahla

“One learns more from listening than speaking. And both the wind and the people who continue to live close to nature still have much to tell us which we cannot hear within university walls”  

Niebezpieczeństwa i wyzwania

Początkowo wizja mojej podróży była mocno idealistyczna. Z czasem jednak zacząłem sobie zdawać sprawę z powagi sytuacji. Teraz wiem, że wyprawa nie będzie ani lekka, ani bezpieczna. Jednak dla mnie gra warta jest świeczki.

Długodystansowe podróże konne prawie nie zmieniły się od czasów, gdy Benedykt Polak lub Marco Polo wyruszali na swoje ekspedycje do Azji. Dzisiejsi jeźdźcy zmagają się z podobnymi problemami, choć pojawiły się też nowe, te związane z działalnością człowieka.

Do moich największych obaw należą koniokrady i wilki, widniejący jako bezpośrednie zagrożenie dla koni. A to jest tylko początek góry lodowej… Znajdowanie wody i dobrej jakości trawy do wypasu koni będzie sporą trudnością. Jednak mam nadzieję, że szybko opanuję tę sztukę. Podczas podróży towarzysze mogą doznać kontuzji i otarć, które uniemożliwią dalszą podróż. Pewne obszary na terenach byłych republik radzieckich są w dalszym ciągu skażone radioaktywnymi pierwiastkami w wyniku przeprowadzanych tam jeszcze pod koniec lat 80. XX w. licznych prób nuklearnych. Wysokie temperatury w lecie na stepie mogą doprowadzić do przegrzania/odwodnienia zarówno koni, jak i mojego organizmu. Zimą -20-stopniowe mrozy będą dawały się we znaki, a konie trzeba będzie dokarmiać zakupionym owsem/sianem. Ponadto Góry Ałtaj staną się ogromną barierą na mojej drodze. Zwykłe pokonywanie rzek w przypadku jazdy konnej jest skomplikowanym i dość niebezpiecznym zadaniem, a pozyskanie odpowiedniej długości wiz i przedłużanie ich podczas wyprawy to też nie lada gratka.

Niebezpieczeństw, wyzwań i wątpliwości jest na tyle dużo, że mógłbym napisać o tym nowy post. Jednak bądźmy dobrej myśli i trzymajcie kciuki!

Cele wyprawy

Chciałbym, aby wyprawa ta jak najwierniej przybliżyła nam życie koczowników Wielkiego Stepu, pokazała piękno tamtejszej przyrody i uwrażliwiła na problemy związane ze współczesną działalnością człowieka. Naukowcy nazywają obecną epokę geologiczną jako antropocen, a to ze względu na ogromny wpływ ludzi na funkcjonowanie procesów przyrodniczych w skali Ziemi.

Zależy mi również na zainteresowaniu Was i krzewieniu najbardziej pierwotnego, naturalnego i przyjaznego środowisku sposobu na poznawanie świata. Człowiek po raz pierwszy udomowił konia ok. 3700-3100 lat przed narodzeniem Chrystusa. Był to starożytny lud Botajów, zamieszkujący obszar dzisiejszego północnego Kazachstanu. Udomowienie konia dało ludziom możliwość przemierzania dużych odległości w krótkim czasie i zasiedlania nowych obszarów. Poszerzyło to horyzonty, zmieniło postrzeganie świata i dało przewagę militarną nad kulturami prowadzącymi osiadły tryb życia. Ludy stepowe miały istotny udział w kształtowaniu się państwa polskiego i kultury polskiej. Sarmaci, czy Scytowie to koczownicze ludy irańskie zamieszkujące kiedyś na terenach dzisiejszej Polski. Ciekawostką może być fakt, że w Chotyńcu (województwo podkarpackie) odkryto niedawno osadę Scytów. Dzisiaj używając pewnych słów nie zdajemy sobie sprawy z tego, że część z nich pochodzi z języka perskiego lub tureckiego. Bakalie, dywan i bazar to tylko niektóre z nich :).

Jestem na Patronite.pl

Jeżeli podoba Ci się moja wyprawa i chciałbyś jakoś nas (mnie i moją małą karawanę) wspomóc, możesz zrobić to zostając moim patronem na portalu Patronite.pl  

Patron to osoba, która wspiera swojego autora, przekazując mu symboliczną kwotę raz w miesiącu. Dzięki temu patron rozpala pasję autora i pomaga mu się rozwijać. Autor w geście wdzięczności odpłaca się swojemu patronowi upominkami i utrzymuje z nim stały kontakt.

Koszty związane z wyprawą są ogromne, a wszystkie pokrywam z własnej kieszeni. Sprzęt, żywność, cała logistyka, wizy, zakup koni wymagają ogromnych nakładów finansowych. Stąd chęć pozyskania stałego, choćby niewielkiego dochodu, który umożliwi mi zrealizowanie wymarzonego celu i pozwoli się skupić na innych trudnościach związanych z wyprawą.

Kliknij tutaj, jeśli chcesz zostać moim patronem i wesprzeć karawanę.

Facebook, Instagram i YouTube

Poniżej zamieszczam linki do profili społecznościowych, na których w miarę możliwości będę publikował materiały z wyprawy. Postaram się nakręcić jakieś vlogi i streamować na żywo na kanale YouTube, jeżeli tylko okoliczności na to pozwolą. Zdecydowałem się na ten ruch, aby jak najwierniej pokazać wam piękno Wielkiego Stepu, jego mieszkańców i styl życia jaki będę prowadził.

Facebook: kliknij tutaj      YouTube: kliknij tutaj       Instagram: kliknij tutaj

Wielki Stepie, już niedługo wracam do Ciebie!

#nomadlife

Człowiek dosiadający konia zamienia się w mitycznego centaura. Następuje połączenie inteligencji człowieka z inteligencją, wytrzymałością, szybkością i siłą konia, a to daje niewyobrażalne możliwości!

“Man’s happiness lies in vacant steppes” – powiedzenie mongolskie

Bibliografia:
https://www.britannica.com/place/the-Steppe

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *